|
2010-03-11 time: 20:04
Bez szału
Sama nie wiem.
Siadam na parapecie zapalając papierosa. W całym swoim życiu wypaliłam może paczkę, ale i tak wiem jak bezcennym działaniem uspokajającym charakteryzują się głębokie zaciągnięcia szarym, jedwabistym dymem. Komórka leży obok. Jakoś tak na wyciągnięcie ręki, żeby w razie czego móc za nią chwycić, gdy przyjdzie sms. Mam to wryte w psychikę - to czekanie na smsy od Ciebie. Moja słodko-gorzka tajemnica zbawienia.
W zasadzie nie wiem czemu to tak jest, że kiedy jesteś na wyciągnięcie ręki kocham Cię niepojęcie, a kiedy Cię braknie, nienawidzę sama siebie... Za to czekanie bez wytchnienia, za tę tęsknotę nieukojoną, za każde miłe słowo na które Ty odpowiesz krótko - zdawkowo, zbywając mnie zgrabnym lecz niezbyt czułym słówkiem.
Opowiedz mi bajkę o miłości.
Jestem dla Ciebie całym światem, wiem o tym. Całym światem docenionym krótkim przebłyskiem chwilowego braku. Całym światem, który uczy Cię kochania za cenę własnego zwolnionego tętna. Jesteśmy razem już ponad dwa lata. Może to właśnie tak wygląda? Magiczne iskierki ukradkowych spojrzeń w oczy szlag jasny trafił.
Czasem mam ochotę zostawić Cię tylko po to, by patrzeć nieruchomym wzrokiem na Twoje cierpnienie, na Twój ból za mną. I to jest właśnie chore.
Sama nie wiem. Jestem światem z którego ulał się świat. Proszę, napraw mnie.
2010-03-07 time: 23:03
Welcome to Vegas
"[...] Stałam kiedyś na wodzie siłą swojej wiary. Stałam na jej tafli mocą swej nadziei. Budowałam wieże Babel na piasku. Jak śmiałam wierzyć, że..
Targnięty nagłym żalem Szatan schował twarz w dłoniach.
W samo południe rozbłysły wszystkie moje gwiazdy i spadły na ziemię. Żal to ten moment, który rozbił ich kruche ciałka o kamienie. Zatrzęsły się pokaleczone światy. Wszechświat, mój wszechświat, skurczył się i wybuchł płaczem [...]"
Stare listy są jak wino. Im starsze tym bardziej emocjonalne.
2010-02-08 time: 22:11
Waiting for Valentine's Day
"Gdybyś tylko wiedziała co do Ciebie czuję, Gdy muskasz palcami koniuszek mego ucha, Gdy szepczesz mi cichutko, że mnie potrzebujesz, Gdy serce mi zamiera by móc Ciebie słuchać.
Gdybyś tylko wiedziała.. oddałbym Ci wszystko Każdą kroplę krwi zamkniętą w mym ciele, Każdy krok w Twą stronę by tylko być blisko, By tylko móc słuchać jak się do mnie śmiejesz.
Gdybyś tylko wiedziała.. żyję przecież po to, By w rytm Twego serca, pompować swą krew, By z rozkoszą czuć jak się myśli gniotą, Gdy uśmiechasz się do mnie i unosisz brew.
Nie umiem tego wyznać, ale przecież wiem, że chcę bez końca słuchać Twego serca bicia i z Tobą właśnie dzielić każde: noc i dzień i pozostać Twój – aż do końca życia."
2010-02-03 time: 12:05
Crossed my mind.
"[...] Louise zamknęła oczy. Nabrała powietrza. I opadła pod powierzchnię wody by już nigdy nie zobaczyć słońca. Tak chciała. To była jej przemyślana decyzja. Jej zaplanowany koniec świata. Trzy. Dwa. Jeden. Śmierć."
Louise. Prolog. Strona 3.
"Najgorsza w popełnianiu samobójstwa jest ta chwila kiedy ciało, na przekór destruktywnym chęciom rozumu, zaczyna walczyć o życie. Louise czuła jak ten własnie moment zbliża się nieuchronnie, niczym potężny, oślizgły wąż. Jak wpełza w nią, wypychając z płuc resztki powietrza. Jak pierwotnie syczy do jej ucha obietnice ciemności, bólu i samotności, napełniając jej serce paniką nieporównywalną z żadnym innym wymiarem strachu. Louise zasisnęła mocniej powieki. Wbiła palce w gliniaste podłoże. Po chwili przerażenia jej ciało w końcu zaczęło opadać z sił, a myśli zaczęły rozmazywać się, przelatując przez jej głowę w coraz bardziej chaotyczny sposób. Nie czuła nic, zarazem czując wszystko. Umieranie było takie proste a zarazem tak pełne sprzeczności. Nie było tunelu i nie było światła. Nie było Boga ani poczucia jego braku. Jedyne co czuła tracąc resztki świadomości to to, że jej serce coraz mniej śmiało pompowało życie, a woda coraz szybciej rozcieńczała jej wzburzoną strachem krew. I wypełniała ją całą. Po brzegi. Jak rzekę. Jak rzekę, która zwalnia swój bieg, by wtoczyć to wszystko, co przez tyle czasu niosła, w ocean spokoju przed sobą. [...]"
Louise. Rozdział 1. Strony 4-5.
2010-01-28 time: 00:07
The piano.
Najgłębsza i najbardziej niesamowita więź, jaka może połączyć człowieka z przedmiotem, to więź pomiędzy człowiekiem a fortepianem. Tęsknię. Potrzebuję Cię. Nikt kto nie gra, nie jest w stanie tego zrozumieć.
2010-01-15 time: 19:58
drobne szczęścia
Kinia zerknęła mi przez ramię: - To jest dobre! Bąbelek! - zaśmiała się w głos oparłszy się na mnie niemal całym ciałem. Mignęła mi uśmiechem, po czym sięgnęła w kierunku książki, żeby przewrócić stronę - Kumasz? Mówić do faceta Bąbelek! Chyba nie może być nic gorszego! - przewróciwszy kartkę odgarnęła z oczu ciemny kosmyk włosów i zerknęła w kierunku Gośki. Gośka stała za nami niepewnie przestępując z nogi na nogę: - No głupio tak.. Rzeczywiście. Możemy już iść? - rzuciła w końcu zerkając w stronę drzwi. - Ja peniam! To jest ekstra! - wyrwało mi się chyba nieco za głośno. Kinia doskoczyła do mnie automatycznie uwieszając mi się na ramieniu. - Promyczek! -przeczytała na głos Kinia, a Gośka okazując znacznie większe zainteresowanie niż minutę temu, doskoczyła do nas. - Ej, ja chcę być promyczek... - jęknęła cicho zerkając na nas błagalnie. Kinia zachichotała odbierając ode mnie książkę i odskakując zręcznie. Mój protest był słaby i krótki. - To ja chcę być.. Czekaj, czekaj.. Tu gdzieś było.. A jest! Ja chcę być gwiazdeczka! - zapiszczałyśmy wszystkie jak małe dziewczynki i znów skumulowałyśmy się na środku księgarni. - To Ty też coś musisz być! - podekscytowała się Gośka zerkając na mnie entuzjastycznie - Tylko nie Myszka! - uśmiechnęłam się lekko: - Nie no.. Myszka już jest zarezerwowana. No i Sarna też - Zaśmiałyśmy się w głos, a mijający nas ludzie zerknęli w naszą stronę ze zmarszczonymi brwiami. - Swoja drogą nie rozumiem jak on znosi tę Sarnę! Kacha jest bezlitosna - szepnęła Gośka i zachichotała. - Ok, tu masz książkę - Kinia wcisnęła mi w ręce słownik czułych słówek - Wybieraj! - rzuciła patrząc na mnie z rozbawieniem. Przerzuciłam parę stron, a przed oczami stanął mi jak żywy rytuał wybierania ksyw w podstawówce. - Mam! - rzuciłam z triumfem, a dziewczyny doskoczyły do mnie jednocześnie, naraz chwytając za słownik. - Iskierka. Chcę być iskierka - czułam jak uśmiech pogłębia mi dołeczki, a rumieniec oblewa policzki. - Kupują panie tę książkę? - dopadł nas w końcu sprzedawca patrząc na nas spode łba. - Nie, nie. Przeglądamy tylko - zbyła go Kinia, a ja odłożyłam książkę na miejsce. - To jak, Atmosphera? Dałabym się poćwiartować za filiżankę gorącej herbaty z syropem malinowym! - rzuciłam a dziewczyny uśmiechnęły się smutno:- No.. Musimy powtórzyć tłumaczenia specjalistyczne.. - jęknęła cicho Gośka kierując się w stronę drzwi, a Kinia zmarszczywszy brewki dorównała jej kroku. Mijając sprzedawcę rzuciłyśmy w jego kierunku stłumione "Do widzenia", a ja zatrzymałam się na moment by wygrzebać z dna torby rękawiczki. Już chciałam podbiec do dziewczyn, gdy jakiś facet przechodząc koło mnie rzucił cicho: - Na razie, iskierko - i roześmiał się. Odpowiedziawszy mu uśmiechem zrównałam się z dziewczynami. A mignąwszy im uśmiechem nie mogłam powstrzymać się od jednej myśli: "Jaki ten świat jest dziwny. Dążymy do wielkich rzeczy gdy cieszą nas tak małe."
2010-01-14 time: 18:57
Message from your heart - Kina Grannis
Nie rób mi krzywdy, jestem tak łatwe do zranienia będąc źródłem Twej miłości i Twego cierpienia.
Gdy Ty już śpisz spokojnie, ja wtuliwszy się w cienie w milczeniu przepycham przez żyły Twoje istnienie.
Moja praca ma jednak swoją cenę stałą: w zamian za mój ruch, chcę by o mnie dbano.
To jest wiadomość od Twojego serca, najbardziej czułego w Twoim ciele miejsca które tak wypełnia w Twojej duszy lukę, że pompując krew zamienia ją na sztukę.
To jest wiadomość od Twojego serca najbardziej czułego w Twoim ciele miejsca które począwszy od Twego narodzenia wybija cichutko rytm Twego istnienia.
Nie rób mi krzywdy, krwawię w Tobie nieprzerwanie pompując cicho przez Ciebie Twoje przeżywanie.
Mój rytm równie jednostajny jak puls letniej nocy która monotonnym deszczem szyby w mroku moczy.
Moja praca ma jednak swoją cenę stałą: w zamian za mój ruch, chcę by o mnie dbano.
To jest wiadomość od Twojego serca, najbardziej czułego w Twoim ciele miejsca które tak wypełnia w Twojej duszy lukę, że pompując krew zamienia ją na sztukę. To jest wiadomość od Twojego serca najbardziej czułego w Twoim ciele miejsca które począwszy od Twego narodzenia wybija cichutko rytm Twego istnienia.
Za każdym razem gdy zapadasz w sen, za każdym razem gdy wita Cię dzień, za każdym razem gdy śmiejesz się w głos, za każdym razem gdy klniesz na swój los, za każdym razem gdy masz dość cierpienia, za każdym razem gdy kochasz bez wątpienia...
Ja jestem z Tobą - w Tobie - nie bój się milczenia, dla Ciebie przecież śpiewam w rytm Twego istnienia.
2010-01-13 time: 01:49
Star, star, teach me how to shine.
Naucz mnie rozumieć Cię bez słów.
2009-12-27 time: 01:24
Coma encore.
"Walka na ziemi i w niebie przeciwko sobie samemu o siebie [...]"
2009-12-14 time: 20:19
speak in tongues.
Nie jestem śmiertelnie chora. Powtarzam to sobie cichutko gdy przez przypadek w lustrze spojrzę sobie w oczy zbyt głęboko. Nie jestem śmiertelnie chora. Ani śmiertelnie zdrowa też nie jestem.
Mogłabym przysiąc że czuję się całkiem nieźle. Być może nawet o niczym bym nie wiedziała - gdyby nie współczesna, jakże zaawansowana medycyna. Która nie potrafi mnie wyleczyć. Być może nawet o niczym bym nie wiedziała, gdyby nie fakt, że świat kręci się, tak jak się kręci i dzieci planuje się dopiero około trzydziestki.
Nie jestem śmiertelnie chora, powtarzam sobie cichutko patrząc na matki tulące swoje potomstwo. Są ludzie który mają gorzej. Tacy, którzy mają tę pewność, że nie będą mieli dzieci. Ja jej nie mam. Wiszę w powietrzu. 12 centymetrów nad ziemią. 12 centymetrów od sufitu. Nie wiem.
Czapka nisko na oczy. Ręce głęboko w kieszeniach. Szal owinięty wkoło szyi. Powiedz mi dokąd idę. I po co.
|